poniedziałek, 3 września 2012

wrzosowy wianek

Wczoraj wybrałam się na poobiedni spacer do lasu i natargałam trochę wrzosu. Do wazonu ma trochę za krótkie łodyżki, ale przecież już od dawna marzył mi się wianek z jakichś "suszonek". Wrzos może i suszonką nie jest, ale za parę dni się stanie;) Wzorowałam się na wiankach plecionych przez Tulkę, która jest dla mnie mistrzynią http://www.tulka.pl/ i wyszło takie cudo..







Myślę, że jak na pierwszy raz nie jest najgorszy. W planach jest jeszcze jeden z dodatkiem zatrwianu jeszcze z ubiegłorocznych zapasów, wiszących dotąd bezużytecznie na strychu.


Wrzosowo zrobiło się też na parapecie, ale co tu się dziwić, dla mnie wrzosy są piękne i nigdy ich za wiele.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz